Mi zajęło kilka dni nauczenie się, że najpierw się zakłada soczewki kontaktowe, a dopiero potem robi na śniadanie kanapki z Jersey Death. Poważnie, nie paprałem się przecież w nim jakoś ale wystarczyło butelki dotknąć. Potem metodą prób i błędów szukanie najmniej upapranego palca (zazwyczaj jakiś poboczny palec lewej ręki...). Trzeba przyznać że obfite łzawienie wypłukuje kapsaicynę dosyć szybko, ale ciężko się zmusić do dotknięcia palcem oka kiedy wiesz co cię czeka
